Radża Joga #4

  • Człowiek dziki lub barbarzyńca, źle pojmuje swoje ”Ja”: stoi on na poziomie nie wiele wyższym od zwierzęcia, odnośnie – świadomości. Jego „Ja” prawie wyłącznie pochłonięte jest odczuwaniem żądz i namiętności, zapewnieniem bezpieczeństwa osobistego, czy dążeniem do władzy. Wśród tak zwanych ludzi cywilizowanych w naszych czasach, jest mnóstwo osób nie stojących na wyższym poziomie od tych dzikich. Rozwinęli wprawdzie zdolność myślenia i wnioskowania, lecz nie umieją „wejść do wnętrza swojego umysłu”. Używają swoich zdolności umysłowych tylko do zaspokojenia swoich cielesnych pożądań i namiętności. Żyją wyłącznie na płaszczyźnie rozumu instynktowego. Tacy ludzie mogą mówić o „swoim umyśle” i o „swojej duszy” nie z góry jak to czyni człowiek który doszedł do swojego istotnego „Ja”, a z dołu, z punktu widzenia człowieka , który nie wzniósł się ponad płaszczyznę instynktu który dostrzega w górze nad sobą zjawiska duchowe i umysłowe jako wyższe właściwości swojego „Ja”. Dla takich ludzi „Ja” to ich ciało: ich „Ja” sprowadza się do wrażeń i do tego co do nich dochodzi za pośrednictwem organów czucia.

    W miarę posuwania się w rozwoju, człowiek zaczyna nabierać innych pojęć o swoim „Ja”. Żyjąc już więcej życiem umysłowym, wstępując na płaszczyznę mentalną, daje sposobność swojemu rozumowi wykazać swoją silę. Przy tym odkrywa, że jest w nim coś wyższego ponad ciało. Spostrzega, że jego umysł jest czymś daleko realniejszym niż jego cielesna natura i że w czasie zagłębiania się w myślach, lub w badaniach człowiek może prawie zapomnieć o istnieniu swojego ciała. W tym stadium człowiek natrafia na mnóstwo niepojętych zagadek. Nasuwają się pytania na które nie jest w stanie odpowiedzieć, a gdy mu się czasem zdaje, że odpowiedział, to zagadnienie przybiera nową i jeszcze trudniejszą postać. Człowiek spostrzega wtedy, że stale kręci się w kole, i że zewsząd okrąża go niepoznawalne. To go upokarza i czym dalej idzie w tak zwanej „książkowości”, tym jego upokorzenie staje się większe. O męce takiego człowieka, przed którym stają wciąż nowe zagadnienia i na które nie może dać odpowiedzi, nie może mieć wyobrażenia, ten kto nie doszedł do odpowiedniego stopnia rozwoju i zagadnień tych nie dostrzega.

    Na tym stopniu świadomości, człowiek myśli o swoim „Ja”, jako o rozumie , mającym ciało za młodszego towarzysza. Czuje że poszedł daleko naprzód, lecz rozumie jednocześnie, że jego „Ja” nie daje mu odpowiedzi na wszystkie męczące go zagadnienia i pytania. Czuje się nieszczęśliwy. Tacy ludzie stają się często pesymistami, patrząc na życie, jako na zło, nieszczęście i przekleństwo. To właśnie stadium rozwoju cechuje pesymizm, który nie zakłóca spokoju ani człowiekowi pochłoniętemu sprawami materialnymi, ani uduchowionemu. Pierwszy – nie ma czasu na pesymizm, zanadto zajmują go sprawy życiowe, drugi zaś uznaje swój umysł za swoje narzędzie i z nim się nie utożsamia. Wie że to narzędzie jest bardzo niedoskonałe, ale że w każdym stadium rozwoju musi z niego korzystać. Wie on że w nim samym znajduje się klucz do wszelkiej wiedzy, że klucz ten mieści się w jego „Ja”, że umysł należycie rozwinięty przez ćwiczenia i pracę pod kierunkiem obudzonej woli, może ten klucz odnaleźć i zużytkować. Wiedząc o tym człowiek nie rozpacza, lecz stara się rozpoznać istotę swojej natury i jej możliwości. Budząc się stopniowo w uświadamianiu swoich sił i zdolności, człowiek taki śmieje się ze swoich dawnych rozczarowań i pesymizmu – odrzuca je, jako stare ubranie.

    Leave a Comment

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *