Wszystkie te właściwości duchowe i fizyczne, należąc do człowieka nie stanowią jednak samego człowieka. Dlatego zanim nauczy się on panować nad nimi, rządzić i regulować ich działanie, musi się najpierw przebudzić ku poznaniu samego siebie, albowiem nie znając siebie, nie może znać swoich narzędzi. Człowiek musi się nauczyć rozróżniać „Ja” od „nie-Ja”. Jest to pierwszy krok na drodze do wtajemniczenia. Prawdziwe „Ja” człowieka jest iskrą bożą, wypadłą ze świętego płomienia, to – dziecko Bożego Rodzica: jest nieśmiertelne, wieczne, niezniszczalne. Posiada siłę, rozum i byt rzeczywisty. Lecz na podobieństwo dziecka, które skrywa w sobie przyszłego człowieka, umysł ludzki nie wie o swoich ukrytych i potencjalnych mocach, nie zna siebie samego. W miarę budzenia się i otwierania ku poznaniu swojej prawdziwej natury, człowiek zaczyna wykazywać te właściwości i uświadamia sobie to, co mu przez Absolut zostało dane. Gdy prawdziwe „Ja” zaczyna się budzić, zaczyna rozróżniać w sobie to, co stanowi tylko jego atrybuty, a które on w stanie pół-przebudzenia uważał za swoje „Ja”. Odrzucając jedno, następnie drugie, oddzieli on stopniowo wszystko, co jest „nie-Ja”, pozostawiając w końcu istotne „Ja” wolne od wszelakich więzów i atrybutów. Zwraca się on następnie do tego, co zostało odrzucone i zaczyna tym posiłkować, jako rzeczami do niego należącymi, lecz nie stanowiącymi jego samego.
