Fakt ten sygnalizują nie tylko psychiatrzy: na świecie nie zwiększa się liczba radosnych ludzi. Przeciwnie, w krajach o coraz to wyższej cywilizacji wzrasta występowanie nerwic i depresyjno-maniakalnych psychoz.
Zanika widok radosnych oczu. – Dlaczego ?
Teoretycznie rzecz biorąc, powinno być zupełnie inaczej. Czy człowiek miał kiedykolwiek tyle cywilizacyjnych udogodnień, tyle kulturalnych dóbr w zasięgu ręki i tyleż sukcesów nauki i techniki ?
Rosną i mnożą się milionowe miasta. Do lotu na księżyc gotuje się kosmonauta. A smutny człowiek przebiega ulice w drażliwym pośpiechu. Czyżby to wszystko nie dawało pełnej radości ?
Ludzkość czeka na radosne uciszenie i radosny pokój.
Bez radości nie ma szczęścia. Człowiek szczęśliwy nigdy nie jest ponury.
Człowiek łaknie radości, nie euforii pustych uniesień ani błazenady trunkowego upojenia, ani rubasznych dowcipów przy pół czarnej, ani też uciechy, po której nadciąga nieuchronnie czas, co karmi goryczą wspomnienia.
A jednak żyją wśród nas ludzie o jasnych oczach, radośni kwiatem przydrożnym i sikorką płochą, co zimą przychodzi pod nasze okna po skrawek słoniny. Radośni niebem i ziemią. O sercu czułym na Dobro i Ład, na każdej struny dźwięk i na każdą pieśń. Oni wiedzą, że życie w ostatecznym rozrachunku zawsze jest dobre.
Żyją wśród nas ludzie o jasnych, pogodnych oczach. Witają każdego życzliwie z ufnością i wiarą. Gotowi się dzielić ręką otwartą, po ludzku i bez tego pytania: <Ile zyskam na tym człowieku?> Idą przez życie bez prakseologicznych sztuczek i bez chytrego cwaniactwa. Radością ich jest prawość serca prostego.
Będą zawsze z nami.
To nie tylko statystyczna prawidłowość.
Będą zawsze ludzie, którzy nawet w największym zgiełku ziemskich spraw odnajdą Pełną Radość, bo nie zapomną, komu dziękować wiosną za świeżą ruń i Kogo prosić, by dla wszystkich starczyło powszedniego chleba.
Stanisław Grabowski
