Idea Nieświadomego

  • Chociaż rasa ludzka musi czekać, dopóki się nie zakończy pewien okres, to jednak niektóre dusze, już się wzniosły wyżej poza konieczność rychłej reinkarnacji i wcale nie są zmuszone wcielać się znowu w ludzi na obecnym stadium ich rozwoju, ale mogą czekać, kiedy ich doścignie rasa w swoim stopniowym ruchu w górę. I ten czas spędzają one albo na wyższych płaszczyznach świata astralnego, albo świadomie przebywają czasowo w innych sferach, dopomagając w wielkiej pracy ewolucji wszechżycia.

    Dlatego Duchowo przebudzony człowiek, nie tylko nie jest zmuszony znosić wciąż i bez przerwy narodzin wbrew swej woli, ale przeciwnie, rodzi się tylko za własną zgodą, na własne pragnienie i ciągle uświadamia sobie zachodzące w nim przemiany, powiększając tym swoje bogactwa „Duchowe”.

    Dlatego wszelki niepokój o przymusowe narodziny powinien być odrzucony i ludzie powinni przestać się męczyć tym, że nie pamiętają swoich minionych żywotów. Nic nie przepada, przypomnicie sobie wszystko, doszedłszy do należytego stopnia świadomości. Fakty poprzednich żywotów nie uciekły od was, lecz zachowują się w pamięci wewnętrznej, która w sobie zachowuje wszystkie wrażenia poprzednich wcieleń. Osiąg Duchowy jest powolny i trudny, ale każdy wykonany krok dopomaga następnemu – i nikt nigdy nie może spaść rzeczywiście w dół – i nie może stracić ani jednej, raz uzyskanej piędzi.

    Nawet ci ludzie, którzy się rodzą, nie mając w sobie nic ze świadomości minionego, jak rodzi się większość ludzi, w istocie nie rodzi się wbrew swej woli i pragnieniu, przeciwnie, rodzą się dlatego, że tego pragną, że ich zamiłowania i życzenia wywołują w nich dążenia, dające się zaspokoić tylko odnowieniem życia w formie cielesnej. I chociaż ludzie niedostatecznie odczuwają, że zeszli na ziemię z własnej woli. Pochodzi to zawsze stąd, że pod wpływem własnych myśli i pożądań, stawiają siebie w pewien stosunek do prawa ciążenia wszechświatowego, który (stosunek) prowadzi ich do form, zgodnych z ich pragnieniem. Muszą oni znaleźć sposoby zaspokojenia swych wewnętrznych dążeń. Każde życie – jest to odpowiedź na zadane pytania, a pytania daje sama dusza. Dopóty, dopóki ludzie pożądać będą rzeczy materialnych, nigdy nie będą mogli wyzwolić się od powrotu do tych istnień. Dopóty, dopóki będą dążyli do świata form, będą się rodzili i nic nie zdoła powstrzymać ich narodzin, ale skoro dusza nauczy się przechowywać doświadczenie wielu żywotów, rozumieć samą siebie, rozumieć istotną naturę rzeczy, wiedzieć, że świat materialny wyobraża tylko iluzoryczną stronę świata realnego, kiedy zamiast pragnienia formy zbudzi się w nich pragnienie prawdy – wówczas dusza wyjdzie z granic działania praw ciążenia i nie będzie już wymagała nowych narodzin. Ale z biegiem czasu ukaże się w niej nowe, wyższe pragnienie lub dążenie, które ją ściągnie na ziemię, już zupełnie świadomie dla celów współdziałania ewolucji ludzkości. Dusze takie do chwili swego świadomego wcielenia, jakby ulatują nad ziemią – oczekując, dopóki ziemia nie stanie się taka, jaka jest im potrzebna i wtedy one zstępują na ziemię, lecz nie dla siebie, tylko dla tych, co żyją na ziemi i przybliżywszy się do ziemi, dusze te znów podpadają pod prawo stosunków wewnętrznych, które ich sprowadzają właśnie na to miejsce i w takie warunki, jakie sobie wyznaczyli.

    Idea nieświadomego, i że tak powiemy, przymusowego narodzenia przeraża umysł człowieka i zupełnie słusznie, gdyż obraża poczucie sprawiedliwości i poczucie wolności: ale jest to idea nieprawdziwa. W rzeczywistości, znajdujemy się tu dlatego, żeśmy chcieli być tu, a nie gdzie indziej; z własnej woli oddaliśmy się pod władzę prawa i prawo ściągnęło nas tam, gdzie się znajdujemy. Nigdy nie możemy być czymś innym, niż tym czym być powinniśmy i na co zasługujemy. Prawda, że okres pomiędzy dwojgiem ziemskich żywotów daje nam możliwość przyswajać wyższą wiedzę Duchową jaśniej, niż wówczas gdy żyjemy na ziemi, odrywani sprawami materialnymi od wyższych idei. Ale bardzo często nasze pragnienia elementarne są silniejsze od wymogów Ducha, a wówczas dusza, ulegająca tym pragnieniom, odmawia posłuchu głosowi Ducha i pozwala sobie oddać się strumieniowi pragnień, który ją unosi do nowych narodzin w takich warunkach, że może w nich okazać i wyrazić te właśnie pragnienia i dążenia. Niekiedy głos Ducha wpływa na nas do tego stopnia, że rodzimy się w warunkach, które łączą nijako to, co nam potrzebne do dalszego rozwoju Duchowego z tym, co nam potrzebne do zaspokajania naszych fizycznych pożądań. I to nam już zapowiada lepszą przyszłość.

    Kiedy się dusza rozwinęła na tyle, że się otwiera na wpływy Rozumu Duchowego w życiu fizycznym, człowiek może być spokojny co do swych przyszłych narodzin. Będą się one zawsze odbywały za zgodą i aprobatą tego wyższego Rozumu i według jego wyboru, a stare błędy przestaną się powtarzać.

    Jogi Rama Czaraka

    Leave a Comment

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *